czwartek, 2 kwietnia 2015

SENSACJA! Nowy tusz od MAYBELLINE NY - Lash Sensational

Są takie kosmetyki, których używają praktycznie wszystkie kobiety, nawet miłośniczki VERY NATURAL LOOK. Takim produktem jest maskara! Do jej wiernego, codziennego stosowania przyznaje się aż 61% Polek. Ja zdecydowanie jestem jedną z tych cyferek. Niepomalowane rzęsy sprawiają, że moje oczy wydają się mniejsze, a ja nie mam czym mrugać ;) Nie mam jednak ulubionego tuszu do rzęs, któremu jestem wierna. Wciąż zmieniam, poszukuje i testuje. Dzięki uprzejmości marki Maybelline tym razem w moje łapki, wpadła nowa maskara LASH SENSATIONAL. Czy okazała się urodową sensacją? Przekonajcie się same:)
Moje rzęsy gdy nie są pomalowane, praktycznie nie istnieją, a mówiąc dokładniej, w ogóle ich nie widać. Są jasne i cienkie.  Dobra maskara potrafi jednak wydobyć z nich to coś.
Jak poradził sobie nowy produkt od Maybelline? Maskara ma specjalnie wyprofilowaną szczoteczkę
o półokrągłym kształcie linii rzęs. Aby więc dokładnie pokryć wszystkie rzęsy, pierwszą warstwę tuszu nakładamy wewnętrzną stroną szczoteczki. Gdy dokładnie wytuszujemy każdy włosek warto zaś użyć wypukłego grzbietu szczoteczki. Malując rzęsy jej drugą stroną sprawiamy, że są ładnie uniesione
i podkręcone. Tak też zrobiłam ;) Muszę przyznać, że maskara od Maybeline była świetnym partnerem przy wykonaniu tego zadania. Pięknie pokryła wszystkie rzęsy. Zostawiła na nich idealną warstwę czerni - nie za grubą i nie za cienką - dokładnie taką jak lubie. Rzęsy stały się wyraźne, ale nie zbyt ciężkie od tony tuszu. Używając tej masakary nie musimy się także obawiać grudek i posklejanych włosków. Silkonowa szczoteczka pięknie je rozdziela i rozczesuje. Daje naturalny, ale wyraźny efekt wydłuzonych i zagęszczonych rzęs. Jest idealna na codzień gdyż nie tworzy teatralnego, wieczorowego efektu. Nie daje też efektu pandy ;) W trakcie dnia w ogóle się nie obsypuje i nie kruszy. Dla mnie ogromnym atutem jest to jak się zmywa. Tusz nie rozpływa się wokół oczu, tworząc czarne plamy. Schodzi z rzęs w formie małych grudek. To szczególnie wygodne w przypadku wrażliwych oczu - takich jak moje. Nie muszę bowiem zbyt długo pocierać ich wacikiem aby zmyć tusz. Oceńcie same jak wyglądała moja rzęsowa metamorfoza pod okiem maskary Maybelline!








4 komentarze:

  1. Ja musze ja kupic jak tylko zuzyje te co mam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam!!! Lubię kilka maskar mYbelline i ta też jest bardzo fajna :)

      Usuń
  2. Muszę spróbować, uwielbiam ich maskary :)

    OdpowiedzUsuń